Komponowanie muzyki do gier, filmów i reklam: inspiracje

Maciej Wojtas: kompozytor muzyki | music composer

Komponowanie muzyki do gier, filmów i reklam: inspiracje

25 czerwca 2020 Nauka komponowania 0
muzyka do gier i reklam

 


 

W tym artykule będę publikował wszystko, co będzie mogło zainspirować Cię do tworzenia muzyki.

 


 

1) Co robić, kiedy czujesz, że Twoja muzyczna kariera rozwija się powoli?

Co robić, kiedy nie masz cierpliwości, żeby czekać na to, aż staniesz się znany i rozpoznawalny? Kiedy widzisz, że Twoje umiejętności są dalekie od tego, czym szczycą się Twoi konkurenci?

Jedną z odpowiedzi na te pytania znalazłem na w tym filmiku:
 

 

W największym skrócie:

Nie możesz żądać, żeby już teraz zaraz być „kimś”.

Twoja kariera muzyczna przypomina drzewo. Chcesz być rozłożystym dębem, a zapominasz o tym, że ten potężny dąb zaczynał od bycia lichym nasionkiem, czyli żołędziem.

Tommy Zee tłumaczy, że to nasionko to Twoja chęć, wielka chęć wejścia w świat komponowania muzyki.

Rośnięcie drzewa / wzrost Twojej kariery to wieloetapowy proces, którego w żaden sposób nie da się przyspieszyć sztucznymi metodami.

Akceptacja tego stanu rzeczy przynosi jednak olbrzymią ulgę, bo dzięki temu wiesz, że jeśli to jest proces, to prędzej czy później osiągniesz kolejny etap, a potem następny i tak dalej.

Dalszy ciąg tej intrygującej i celnej metafory znajdziesz w powyższym nagraniu.

 

3 rodzaje Twojej niecierpliwości

Z mojego doświadczenia wynika, że istnieją 3 rodzaje zniecierpliwienia, które prędzej czy później dopadają każdego twórcę: pisarza, muzyka czy grafika.

Pierwsza: „nie mogę doczekać się, kiedy będę wymiatał tak jak [tutaj nazwa Twojego branżowego idola]”.

Druga: „nie mogę się doczekać, kiedy wreszcie ktoś mnie doceni”.

Trzecia: „nie mogę się doczekać momentu, kiedy ktoś zapłaci mi za to, co robię, normalne, godne pieniądze”.

Rozwiązaniem tych wszystkich bolączek jest (między innymi!) stała, codzienna praktyka. Codzienne, żmudne ćwiczenie komponowania.

UWAGA: Nie chodzi o zarzynanie się po x godzin na dobę raz na tydzień czy raz na miesiąc, tylko o zabójczo regularne, codzienne poświęcanie muzyce dosłownie 30 minut.

Cała siła tego podejścia do tematu tkwi w powtarzalności.

Wiem, że to świetnie działa, ponieważ robiłem tak najpierw przez kilkanaście lat jako instrumentalista, a ostatnio przez niemal dekadę jako copywriter.

 


 

2) Pomysł na muzykę do filmu: „Marsjanin”

Bardzo lubię szukać w muzyce filmowej czegoś więcej niż tylko zgrabnie ułożonych melodii.

Słuchając ostatnio soundtracku do „Marsjanina”, odkryłem ciekawy, choć bardzo prosty zabieg.

Dla tych, którzy nie oglądali tego filmu: główny bohater na skutek wypadku zostaje pozostawiony sam sobie na Marsie. Musi przeżyć tam bardzo długo, aż do czasu przybycia misji ratunkowej.

Idea filmu jest więc czytelna: bohater chce się wydostać z pułapki. Chce w pewnym sensie wzbić się w górę, żeby pokonać grawitację planety i polecieć na Ziemię.

Motyw wzbijania się świetnie pokazuje ten fragment muzyki użytej w filmie:

 

 

Mamy tutaj kolejno pojawiające się interwały uszeregowane od najmniejszego do największego: kwinta, seksta, septyma i oktawa.

To, moim zdaniem, bardzo czytelna ilustracja prób wydostania się z fatalnej sytuacji, w jakiej znalazł się bohater tej produkcji.

Przypomina to trochę próby dosięgnięcia owocu znajdującego się na wysokiej gałęzi: każdy kolejny skok w górę jest trochę dłuższy.

W przypadku wspomnianej muzyki każdy kolejny interwał jest większy od poprzedniego.

 


 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *