Najgorszy zawód świata

Maciej Wojtas: kompozytor muzyki | music composer

Najgorszy zawód świata

19 czerwca 2020 Szkoła muzyczna 0
czy warto uczyć się gry na instrumencie


 


 

Wyobraź sobie, że masz 7 lat.

Twoi rodzice zauważają u ciebie talent kulinarny.

Zapisują cię do szkoły dla kucharzy.

 


 

Pierwsze kroki

Zasady są bajecznie proste: codziennie po lekcjach spędzonych w Akademii Kulinarnej musisz w domu przez godzinę ćwiczyć gotowanie.

OK, trochę przesadziłem. Przez pierwsze sześć lat bardziej przymierzasz się do zawodu, niż naprawdę gotujesz:

  • Przez pierwsze dwa lata – zmywasz gary.
  • W trzecim roku awansujesz – obierasz ziemniaki.
  • W czwartym – kroisz chleb na kanapki.
  • W piątym – gotujesz pierwszą zupę.

Z każdym rokiem musisz ćwiczyć gotowanie coraz dłużej: godzinę, dwie, trzy, cztery, pięć godzin dziennie.

 


 

Proza życia

Od czasu do czasu występujesz przed bliższą i dalszą rodziną. Ciotki i wujkowie średnio zręcznie udają, że smakuje im twoje mdłe, koszmarnie bezpłciowe jedzenie.

W dodatku sąsiedzi zaczynają mieć dosyć wdychania zapachów spalenizny, która siedem razy w tygodniu wydobywa się z twojej kuchni.

 


 

Oj, chyba coś z ciebie będzie…

W szóstym roku nauki gotowania zaczyna ci wreszcie coś wychodzić. Na tyle dobrze, że trafiasz na wyższy poziom. Przed tobą sześć lat ostrej jazdy. Plus dodatkowe pięć, jeśli naprawdę masz talent.

 


 

O krok od szczytu

Mija wreszcie siedemnaście lat odkąd po raz pierwszy trafiłeś do kuchni. Jesteś teraz mistrzem. Naprawdę kochasz to, co robisz. Dałbyś się pokroić za chwile spędzone w kuchni.

Odbierasz swój dyplom i…

Zderzenie z rzeczywistością jest bolesne jak lądowanie twarzą w patelni pełnej wrzącego oleju.

Okazuje się, że w promieniu dziesięciu kilometrów błąka się stu czterdziestu kucharzy o niebo lepszych od ciebie. Nikt nie potrzebuje twojego talentu.

Żeby przeżyć, pożyczasz pieniądze i kupujesz wózek do sprzedaży hot-dogów. Stajesz z nim na ulicy.

Delikatne ręce, które jeszcze nie dawno przyrządzały potrawy o nazwach, których nie da się wymówić bez popełnienia dwudziestu błędów – dziś wkładają parówki do bułek i polewają je warstwą musztardy.

parowka

Przegięte? Nierealistyczne?

To teraz zamień słowo „kucharz” na „skrzypek”.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *